Heii!
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki pt "Czerwona Królowa" autorstwa Victorii Aveyard.
Najpierw zastanówmy się co oznacza sam tytuł. 'Czerwona' i 'Królowa'. Czerwona?! Dlaczego Czerwona? Królowa - dystyngowana pani z nienagannymi manierami, wyniosła, piękna i bogata. Tak wyobrażam sobie królową.
Teraz poznajmy główną bohaterkę. 17 - latka z kiepskimi ocenami, niewyparzonym językiem, nie kulturalna, złodziejka. Chwila... Coś tu nie gra... To ma być ta królowa?!
Złodziejka, o której wcześniej wspomniałam ma na imię Mare. I tak, to o nią chodzi w tytule. Teraz może przybliżę Wam świat, w którym żyje nasza 'Królowa'.
Przyszłość. Świat jest podzielony na Srebrnych - ludzi z srebrną krwią, nadprzyrodzonymi mocami oraz Czerwonych - zwykłych ludzi z czerwoną krwią, ciężko pracujących na rzecz Srebrnych, zmęczonych i biednych. Mare wychowuje się w dużej i ubogiej rodzinie, jej trzech braci zostało wysłanych na przymusową bitwę, ją czeka to za rok. Pogodzona ze swoim losem, kradnie i całkiem nieźle jej to wychodzi. Lecz pewnego dnia, poprzez nieuwagę zostaje przyłapana na kradzieży przez tajemniczego człowieka, który o dziwo nie karze jej za to. Później zostaje ona wezwana do króla a jej życie przemienia się z dotychczasowego, biednego w "bajkę"...


Z czystym sumieniem mogę przyznać, że jest to jedna z najlepszych książek jaką czytałam. Pani Aveyard cudownie opisuje wszystko dookoła tak, że z łatwością można to sobie wyobrazić. Niech nie przerazi Was duża ilość opisów, czyta się je dokładnie tak samo jak dialogi. Jest to pierwsza, przeczytana przeze mnie książka, w której wątek miłosny jest na drugim miejscu, a dominuje intryga. Naprawdę jest to świetna książka, polecam ją wszystkim i z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Na koniec chce Was poinformować, że jadę (jutro) na zieloną szkołę i wracam w piątek. Chyba rozumiecie, że następny post pojawi się dopiero w weekend. Przepraszam za opóźnienia, mam nadzieję, że mi wybaczycie xD.